wtorek, 20 października 2015

Co robić, kiedy nic nie wpływa na wygląd włosów?

Na początku chciałabym przeprosić za przerwę w pisaniu bloga. Związana była z moim wyjazdem oraz dużym, osobistym projektem. Dzisiaj zapraszam do notki o tym, co robić, kiedy zaczynamy włosy pielęgnować i nie widzimy polepszenia stanu włosów. Zapraszam!




Czasami bardzo zazdroszczę dziewczynom, które zaczynają górnolotnie nazwaną "świadomą" pielęgnację i za dwa, trzy miesiące cieszą się pięknymi, zdrowymi włosami. Oczywiście wiele blogerek powtarza, że na efekty trzeba poczekać, a czasami włosy zaczynają ładnie wyglądać dopiero po roku, a nawet później, jednak najczęściej można zaobserwować poprawę od pierwszych "pasujących" włosom kosmetyków. A co, jeżeli stosuje się od dłuższego czasu przeróżne kosmetyki o dobrym składzie, a włosy w ogóle się... nie zmieniły?


Jest kilka możliwości powstania takiej sytuacji.

Pierwsza możliwość polega na nieodnalezieniu odpowiednich kosmetyków. O ile często zdarza się szukać bardzo długo, zanim znajdzie się idealny olej, o tyle już brak poprawy po jakiejkolwiek odżywce, masce lub silikonowym serum zaczyna być niepokojący. Jednak najczęściej wyjaśnienie jest bardzo proste. Problemem w tym przypadku powinna być za duża ilość nakładanych produktów. 

Co pomoże?

Jeśli naprawdę NIC nie działa na włosy, a stosujemy bardzo dużo kosmetyków, polecałabym... zacząć pielęgnację od początku. 

Czy Twoja pielęgnacja wyglądała kiedyś w ten sposób: olej na noc, maska przed myciem, Odżywka-Mycie-Odżywka, olej na końcówki, silikonowe serum wygładzające, serum termoochronne zabezpieczające przed wysoką temperaturą, mgiełka z filtrem UV? 

A to dopiero pielęgnacja, przed rozpoczęciem czesania i stylizacji fryzury... Tak, nic dziwnego, że w takiej sytuacji włosy są matowe, wyglądają na suche i oklapnięte. Za każdym razem. W takim wypadku polecałabym umyć głowę i włosy szamponem oczyszczającym przez trzy kolejne mycia, bez używania jakiejkolwiek odżywki i maski, zostawiłabym jedynie serum silikonowe na końcówki. Po tym czasie, znając obecny stan swoich włosów, rozpoczęłabym testowanie pojedynczych produktów - albo odżywki, albo maski, albo oleju. 



Druga możliwość - złe dozowanie produktów. Silikonowego serum na końcówki wystarczy kropla - gdy nałożymy go za dużo, włosy zrobią się tłuste i postrączkowane. Tak samo będzie w wypadku nałożeniu zbyt wielu łyżek oleju, czy zbyt obficie nabranego szamponu na włosy. I analogicznie - kropla odżywki po myciu może być nieodczuwalna na długich włosach, podobnie jak maska wielkości orzecha włoskiego jedynie "przesunięta" po całych włosach. 

Co pomoże?

Nauczenie się odpowiedniego dozowania produktu. Metoda prób i błędów będzie w tym wypadku jedynym godnym polecenia rytuałem, połączonym z wieloma nieudanymi eksperymentami, jednak powinna przynieść pozytywne rezultaty.



Kolejną możliwością jest nasz skrajny krytycyzm - często zniechęcone brakiem oczywistych efektów mamy tendencję do uważania, że nasze włosy się w ogóle nie zmieniają, mimo że tak o nie dbamy, denerwujemy się, często rezygnujemy z pielęgnacji. 

Co pomoże?

Oczywiście rada jest jedna - wyluzować. Nie na każdych włosach produkty wizualnie się odznaczają. Maska może pomóc włosom i je wzmocnić, czego nie widać gołym okiem.





I na koniec - bardzo ważne w pielęgnacji włosów jest określenie, czy nasze włosy są całkiem proste, troszkę pofalowane, bardzo pofalowane, kręcone. Dopiero wtedy będziemy mogły wybrać SPOSÓB CZESANIA WŁOSÓW, który - przynajmniej w przypadku moich włosów - najbardziej wpłynął na zmianę ich wyglądu.


Całuję,
Bianka