
Piękne, lśniące, lejące się włosy są obiektem marzeń wielu
kobiet. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy, bo masz smutne strąki długością sięgające ucha? Nic
podobnego!
Rozpoczęcie walki o piękne włosy jest proste. O ile w
przypadku twarzy wszystko zależy od jej cech indywidualnych, o tyle
wprowadzenie kilku małych kroków może od razu polepszyć wygląd włosów.
Oczywiście nie zawsze jest tak różowo, ponieważ każda z nas ma inne włosy.
Potrzebują one różnorodnych składników, by stać się zjawiskowe. Jednak warto
wypróbować na początek trzy poniższe zasady, by znacznie poprawić ich
stan:
1. Myj włosy delikatnie i łagodnymi
detergentami, tak często jak tego potrzebują.
Pierwszy krok a zawiera już 3 istotne zmiany.
Przede wszystkim musimy zmienić metodę
mycia włosów: należy masować skórę głowy delikatnie, bez pośpiechu, ledwie
dotykając opuszkami włosów. Taki masaż działa relaksująco i nie uszkadza
struktury włosa, którego mocno szorując łamiemy i niszczymy.
O łagodnych detergentach napiszę więcej
w osobnym poście. Zdaję sobie sprawę, że cała blogosfera huczy o szkodliwości
SLSów, czyli detergentów zawartych w szamponach, a w przeciętnej drogerii mamy
wrażenie, że nie znajdziemy praktycznie żadnego „łagodnego” zamiennika. Wydaje
mi się, że to jest główny produkt zniechęcenia „tą całą naturalną pielęgnacją”
i kontynuacji mycia zwykłymi szamponami.
Na samym początku można się zastanowić, czy my sami znamy jakiś
przyjemny szampon lub nawet żel pod prysznic, po którym skóra nie wymaga
nawilżenia, nie jest ściągnięta i sucha i spróbować umyć nim włosy. Na początku
będzie to trudniejsze, ponieważ kosmetyk może się mniej pienić, przez co mamy
wrażenie że włosów nie domyjemy, jednak nie należy się tym zrażać. Kolejną
sprawą jest kwestia mycia włosów tak często, jak tego potrzebują. Do tej pory
spotykam się z hasłami, że jeśli nie czujemy się niekomfortowo, nawet włosy
wymagające codziennego mycia powinniśmy trzymać co najmniej dwa dni, żeby ich
nie przemęczać. To bzdura. Przetrzymywanie włosów mających tendencję do
przetłuszczania się prowadzi do powstania specyficznej formy łupieżu. Nie ma on
postaci zapalnej i może występować jedynie wtedy, gdy włosy są nieświeże,
jednak należy pamiętać, że ŁUPIEŻ JEST CHOROBĄ i nie wolno go lekceważyć. Ważne
natomiast, by znaleźć odpowiedni środek myjący (którym może być zwykła odżywka
do włosów, płyn micelarny lub myjadło dla dzieci lub produkt hipoalergiczny [oczywiście
tu też należy wzmocnić czujność, bo nawet te produkty mogą być łagodne tylko z
nazwy]). Nie należy również przesadzać w drugą stronę – nie ma potrzeby mycia
włosów czystych częściej niż raz na 4-5 dni, choć zależy to także od własnego
samopoczucia (mieszkając np. w Krakowie, gdzie powietrze jest zanieczyszczona,
sama czułabym się zwyczajnie brudna nie myjąc tak często włosów).
2. Nie bój się odżywek, masek ani… jedzenia J
Włosy są zniszczone, ponieważ nie dostarczono im potrzebnych
składników. To, co jemy, ma wpływ na to jak wyglądają włosy, ale pamiętajmy, że
na długości włosy są martwe. Jako ostatnie dostają wartościowe składniki.
Dlatego odżywkę należy nakładać po każdym myciu. Oprócz poprawienia kondycji
włosów ułatwi nam rozczesywanie, dzięki czemu można wykonać tę czynność delikatnie,
nie ciągnąc, szarpiąc i wyrywając ich
przy tym. Ponadto raz w tygodniu należy użyć maski do włosów, którą nakłada się
na dłużej, dzięki czemu ma szansę naprawdę zregenerować włosy. Są i odżywki, i
maski kosztujące poniżej 10 (a czasem nawet 5, jak choćby joanna naturia czy kallosy)
złotych, tak więc warto chociaż spróbować kupić te dwa kosmetyki. Ponadto mnóstwo
fantastycznych „odżywek” można znaleźć… w kuchni! Zaczynając od olei (choćby
słonecznikowego) i oliwy z oliwek, poprzez cytrynę, jajka czy wszelakie zioła.
3. Zrezygnuj z
prostownicy, lokówki, tarmoszenia ręcznikiem i agresywnego czesania
Niby każdy zdaje sobie sprawę, że prostownika czy lokówka
niszczą włosy, jednak wciąż wiele dziewczyn je stosuje, nawet codziennie…
Wyobraź sobie zatem taką sytuację:
codziennie rano, po prysznicu, wyciągasz wilgotną rękę, którą wkładasz między
prostownicę, by przejechać prostownicą od łokcia do dłoni. Z prostownicy bucha
gorące powietrze. Ręka parzy. Aż przechodzą ciarki, prawda? Nie mam nic
przeciwko użyciu takich narzędzi od święta, gdy chcemy wyglądać pięknie i
podkreślić naszą kobiecość. Jednak w wypadku codziennego rytuału TRZEBA
wykreślić prostownicę, bo inaczej włosy nie będą miały szans na regenerację.
Tarmoszenie ręcznikiem jest natomiast dość częstym problemem, z którego nie
zdajemy sobie sprawy. Jednak łamie to włosy na długości, wysusza je i niszczy.
Wystarczy opatulić włosy w ręcznik lub bawełnianą koszulkę i zostawić na kilka
lub nawet kilkanaście minut, a woda nie będzie z nich ściekała, jak może nam
się wydawać. Ponadto – i tu różnica w wypadku włosów prostych i kręconych –
należy również zwrócić uwagę na kulturę czesania włosów. Agresywne
szczotkowanie włosów osłabia je, wyrywa i niszczy. Efekt się podwaja, jeśli
proste włosy czeszemy na mokro – należy odczekać, aż zupełnie wyschną, a
dopiero potem uczesać. Włosy kręcone czeszemy pod prysznicem, gdy są jeszcze
mokre i ociekające wodą. Nakładamy wtedy na nie odżywkę, odczekujemy minutę,
delikatnie czeszemy, a dopiero potem zawijamy w ręcznik. Te kilka zmian w
codziennym obchodzeniu się z włosami pomoże im odżyć, zregenerować się i
efektywnie przyjmować dobroczynne składniki zawarte w odżywkach, maskach i
domowych miksturach.
A czy wy stosujecie się do tych kroków?
Całuję sobotnio, Bianka ♥
Co do SLSów - ja z nich do końca nie zrezygnowałam :p
OdpowiedzUsuńmówisz o oczyszczaniu raz na jakiś czas, czy codziennym myciu? :)
OdpowiedzUsuńPS dziękuję - jesteś autorką pierwszego komentarza :D
Oczywiście o oczyszczaniu :) Niestety, mocne szampony powodują u mnie szybsze przetłuszczanie się włosów :c
OdpowiedzUsuńU mnie silne/łagodne detergenty nie wpływają na przetłuszczanie, niestety jestem zmuszona do codziennego mycia :( za to SLSy uwrażliwiły mi skórę głowy i przesuszyły włosy na długości :(
OdpowiedzUsuńOczywiście raz na jakiś czas do oczyszczania są niezbędne :)
Ja całe życie myłam włosy Johnsonem, po czym dopiero jakiś czas temu dopatrzyłam się w nim sls. Teraz kupuję babydream w rossmanie i ten jest już naprawdę łagodny. :) Staram się lepiej odżywać, odżywek i masek używam. Prostownica poszła w odstawkę jakiś rok temu, ale kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjść z domu przed wyprostowaniem kręcących mi się przy twarzy, krótkich włosków. Teraz przy odpowiedniej pielęgnacji nie sterczą już nad głową tak jak kiedyś i jakoś się przyzwyczaiłam. :) Jedyne co, to zawsze zapominam wziąć ze sobą szczotkę pod prysznic, żeby rozczesać je z odżywką i później się męczę. :(
OdpowiedzUsuńhahaha skąd ja to znam :D często zapominam szczotki i wyskakuję jak filip z konopi spod prysznica, całą łazienkę ochlapuję i jeszcze mi zimno od razu się robi :D
OdpowiedzUsuńz ciekawości, jesteś kręconowłosa czy falowana? :)
Kiedyś byłam kręconowłosa, teraz zostały z tego już tylko fale. Choć najkrótsze włosy przy głowie potrafią się nieźle zakręcić, a mogłoby być na odwrót. :d
UsuńA swoją drogą nie przepadam za Babydreamem bo jestem uczulona nawet na najmniejszą ilość rumianku :( widziałam jakieś nowe wersje jeden z aloesem, drugi ułatwiający rozczesywanie, stosowałaś je może? :)
UsuńJa na szczęście nie mam problemów z rumiankiem. Nie, nie widziałam jeszcze tych nowych wersji. Rozglądnę się przy najbliższych zakupach, bo moje zapasy się właśnie skończyły. ;d
Usuń